"Obcy wiatr" - nowa książka ze Szczecinkiem i jego mieszkańcami w roli głównej
Lada dzień premiera ciekawie zapowiadającej się książki, której akcja w dużej mierze rozgrywa się w Szczecinku, a inspiracją do jej napisania stały się prawdziwe losy jednej z mieszkanek naszego miasta. „Obcy wiatr” wyszedł spod pióra Aleksandry Klonowskiej-Szałek.
W tej historii jest tyle ciekawych wątków, że trudno zdecydować, od którego zacząć. Może od wizyty sympatycznego małżeństwa w szczecineckim ratuszu. Aleksandra Klonowska-Szałek (na zdjęciu w sali obrad Rady Miasta) i Marcin Szałek oglądają witraże w sali obrad Rady Miasta?
– Jesteśmy pierwszy raz w miejscu, które pojawia się na stronach mojej książki. Wcześniej widziałam je tylko na zdjęciach – mówi z uśmiechem autorka.
Od słowa do słowa okazuje się, że nasi goście to para, która założyła i prowadzi portal turystyczny Slowhop.com, oferujący wypoczynek w nieoczywistych zakątkach Polski i świata, oczywiście w rytmie slow. Ale to nie turystyka była powodem ich przyjazdu do Szczecinka.
Szczecinek trafia na stronice książki
Pani Aleksandra, która zadebiutowała dobrze przyjętymi „Zadrami”, także tym razem nie unika bolesnych tematów. W swojej nowej powieści „Obcy wiatr” po raz kolejny się z nimi mierzy. I z Mazur – gdzie po latach korporacyjnego życia ona i jej mąż znaleźli swój kawałek świata – przenosi akcję na drugi koniec Polski. Między innymi do Szczecinka z pierwszych lat powojennych.
I tu potrzebna jest kolejna dygresja. Skąd związki pisarki z naszym miastem?
Starsi mieszkańcy być może pamiętają Adama Klonowskiego, który w latach 60. XX wieku był przewodniczącym Miejskiej Rady Narodowej w Szczecinku. To za jego kadencji w 1960 roku hucznie obchodzono 650-lecie nadania Szczecinkowi praw miejskich (na zdjęciach poniżej - pan Adam w środku).
Dzieje jego życia same w sobie mogłyby posłużyć za kanwę opowieści wplecionej w burzliwą historię Polski i Europy. Ideowy komunista, przed wojną został przez sanacyjne władze osadzony w obozie w Berezie Kartuskiej, gdzie ówczesna władza więziła, często bez wyroku, swoich przeciwników politycznych. To jedna z mroczniejszych kart naszej historii.
Po wojnie Adam Klonowski wydobywa z kolejnego obozu pracy – tym razem w Płocku – młodą Niemkę. Razem, przez Wyszogród, trafiają na Ziemie Odzyskane, do Szczecinka. Tu biorą ślub, zakładają rodzinę i wychowują dzieci.
Jednym z nich jest Mirosław, tata naszej rozmówczyni. Kończy prawo w Poznaniu, a później osiedla się w Szczecinie. Tam na świat przychodzi Aleksandra.
– Szczecinek to miasto moich dziadków. Spędzałam tu wakacje i na zawsze zostanie w mojej pamięci – mówi autorka.
Zapewne nie przypuszczała, że rodzinne opowieści, także te dotyczące trudnych i bolesnych doświadczeń związanych z układaniem sobie życia w nowej rzeczywistości i wśród nowych mieszkańców tych ziem, staną się kiedyś kanwą jej książki. Nie zawsze były to przecież historie do opowiadania przy niedzielnym obiedzie.
Koła młyńskie wielkiej historii
„Obcy wiatr” to opowieść o pogmatwanych ludzkich losach wplecionych w prawdziwą, choć mocno fabularyzowaną, wielką historię. W politykę, przesuwające się granice i powojenną zawieruchę, która przyniosła przesiedlenia milionów ludzi. Wyrwanych nie tylko ze swoich rodzinnych stron, ale także z lokalnych społeczności, w których przez pokolenia budowali swoje życie.
Fabuła powieści koncentruje się na drugiej połowie lat 40. XX wieku. Wojna właśnie się skończyła, ale nie oznaczało to końca strachu, niepewności i przemocy.
– Inspirowałam się historią babci, umieszczając ją w realiach Szczecinka. Muszę przyznać, że wielu z tych wydarzeń w życiu bym nie wymyśliła. Były tak niezwykłe z perspektywy naszych czasów – opowiada Aleksandra Klonowska-Szałek.
W tle ludzkich historii rozgrywa się wielka historia. Autorka podkreśla, że w odtworzeniu lokalnego kontekstu pomógł jej Łukasz Chmielewski z forum historycznego szczecinek.org.
– Wielką pomocą przy umieszczaniu lokalnych wydarzeń w prawdziwym kontekście, w konkretnych miejscach i w otoczeniu realnych postaci był Łukasz Chmielewski z forum historycznego szczecinek.org, któremu bardzo dziękuję. To dzięki niemu dotarłam między innymi do szczegółów życiorysu dziadka. Choć spoczywa na szczecineckim cmentarzu, w alei zasłużonych, zachowało się o nim zaskakująco mało oficjalnych informacji, jak na człowieka, który przez wiele lat kierował miejską radą – mówi pisarka.
Bezcenne okazały się także publikacje i reportaże opisujące z różnych perspektyw losy milionów przesiedleńców różnych narodowości.
Pisarka nie ukrywa, że pisanie o losach własnej rodziny wiązało się z obawami. „Obcy wiatr” nie jest biografią jej bliskich, ale pozostaje mocno związany z ich życiem. Nie wszystko, co usłyszała i zapamiętała z rodzinnych przekazów, znalazło się na kartach powieści. Są granice, choć niewidzialne. Nawet w literaturze.
Czy czas rzeczywiście zabliźnia rany? A może niektóre z nich pozostają na zawsze? Ta myśl towarzyszyła pani Oli podczas pisania. I wraca teraz, gdy książka jest już wydrukowana, a historia, która przez lata była częścią rodzinnych opowieści, za chwilę (dokładnie 28 października) trafi do rąk czytelników.
A na tym być może nie koniec. W planach jest już druga część opowieści. Tym razem historia zahaczy o kolejną dekadę. Pojawi się sowiecka baza w Bornem Sulinowie i wątki szpiegowskie.
– Bardzo chciałabym spotkać się podczas wieczoru autorskiego z czytelnikami ze Szczecinka. Mam nadzieję, że do takiego spotkania niebawem dojdzie – kończy naszą rozmowę Aleksandra Klonowska-Szałek.
Fot. Gawex Media/Archiwum Państwowe w Koszalinie oddział Szczecinek, spuścizna po Józefie Sakrajdzie
Adam Kolanowski (w środku) w sali obrad ratusza podczas obchodów 650-lecia Szczecinka w roku 1960
Fot. Gawex Media/Archiwum Państwowe Koszalin oddział Szczecinek ze spuścizny po Józefie Sakrajdzie
Szczecinecki ratusz w roku 1960 podczas obchodów 650-lecia miasta

